NOWOROCZNY PORANEK

Obudziłem się o świcie
u sąsiada już nie grają
łeb mi pęka w gębie suszy
a za szafą tupie pająk

bestia chyba jest podkuta
a ma przecież cztery nogi
pewnie szczęściarz wielki ze mnie
że to nie są dwie stonogi

postękałem pojęczałem
w końcu wstałem w wielkim znoju
i szybciutko choć niepewnie
dopadłem do wodopoju

wczoraj szampan wódka piwo
bez oporów wszystko piłem
dzisiaj dręczy mnie niepewność
jakich głupot narobiłem

noworocznie postanawiam
a świadkami czytający
że już więcej ani razu
chyba żeby tak niechcący

Komentarze

Popularne posty